ďťż

Historia rasy ON

Zobacz wypowiedzi

Historia rasy ON





Alix - 18-04-2006 16:59
Bardzo mnie ciekawi historia najwspanialszej rasy na swiecie jaka jest owczarek niemiecki:cool1: Jak to sie zaczelo, jak wygladalo jakie byly zalozenia? Moze tez cos o najwiekszych sukcecach i niepowodzeniach( jesli takowe mialy miejsce:evil_lol:)...
Jesli ktos z Was :diabloti: posiada taka wiedze i ma ochote sie z nia podzielic serdecznie zapraszam ....:loveu::diabloti:





ayshe - 18-04-2006 18:36
cfaniak.to ja zaczynam.tlumaczyc nie bede bo mi sie nie chciec.:oops:
"I'm canine of noble birth
I German Shephard dog,
courageous,alert!
I protect my master to earn my keep.
In grassy fields,I guard his sheep.
Of me I've heard it often said
"No finer dog has yet been bred"":loveu:
pod koniec lat 80 tych 19 wieku powstal klub hodowcow ON-Phylax.zorganizowal on jeden pokaz 3 kwietnia 1899 roku.rtm.Max v.Stephanitz i Artur Meyer byli obserwatorami tego pokazu,w tym dniu zalozyli SV.Stephanitz zostal prezydentem i piastowal to zaszczytne stanowisko az do swej smierci w 1936 roku.na tym pokazie stephanitz wypatrzyl wspanialego psa Hektora Linksrhein ktorego kupil i nazwal Horand v.Grafrath.byl to onek zarejestrowany jako SZ 1.
a oto cytat z ksiazki Stephanitza:
"trust is a sine qua non,and obedience is the foundation of every training:both go hand in hand,are both inseparable.Blind and servile is not rooted in trust,but fear,and only rebels when out of reach of the whip.such service we do not demand from our dogs,but an obedience which is joyful and always willing,founded in love for the master and such[as we have already seen]founded on satisfaction of a natural craving which therefore must be consolidated by a wise training from earliest puppyhood.with the young dog who is obedient in this sense ,who waits upon the eyes and mouth of his master,who comes joyfully when called ,even from his feeding dish ,or from his companions at play,because he knows he will be rewarded for his obedience by a kind word and by an affectionate pat,by a special tit-bit,or,as the highest reward ,by sharing in the activity of his master:with such a dog every thing is possible later on.for joy in work is combined with its accomplishment .this,as the outpouring of the power accumulated in the dog ,is the result of soud nerves and a serviceable body build :and hear again it is a matter of breeding training both directed to a special purpose with a definite goal in view."



asher - 18-04-2006 18:40
Ayshe, a co to za książka? Można ja gdzieś kupić, skądś ściągnąć? (najlepiej po angielsku, bo po niemiecku to ja dzień dobry i dziekuje umiem powiedzieć i niewiele więcej :lol: ).

Oczywiście z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy!!!



BeataG - 18-04-2006 18:50
A czy ja bym mogła prosić to samo po niemiecku? Bo przez angielski mi się nie chce przekopywać, słowo pisane rozumiem zdecydowanie gorzej niż mówione. :oops:





ayshe - 18-04-2006 18:55
german shepherd in word and picture-max v.stephanitz-nie mam pojecia:oops: .szczerze mowiac,ja dostalam w prezenciku.a tu cytacik na czasie
"wheneverthe dog is kept in an enclosed kennel -in order to keep him from doing any harm ,or even not to suffer any harm ,on account of his high monetary value,-he will not only degenerate physically ,becoming stiff,sluggish and lazy,but will also become mentally torpid ,and lose all his sharpness and vim.....the dog who is kept in the kennel .....is no better than a beast caged for show.....thus,kenneled dogs are liable ,not only to become dull,but even mentally weak and mad....unfortunately these harmful consequences of kennel confinement do not show themselves all at once..."



ayshe - 18-04-2006 18:56

A czy ja bym mogła prosić to samo po niemiecku? Bo przez angielski mi się nie chce przekopywać, słowo pisane rozumiem zdecydowanie gorzej niż mówione. :oops: uo matko.mam pisac w dwoch wersjach?prosze o glosowanie.:lol:



BeataG - 18-04-2006 18:58

uo matko.mam pisac w dwoch wersjach?prosze o glosowanie.:lol: No ja, Emil i Wermut, to już 3 głosy. ;)



Ewa-Jo - 18-04-2006 19:02

uo matko.mam pisac w dwoch wersjach?prosze o glosowanie.:lol: hihihihih a nie lepiej w jezyku którzy wszyscy znają.:evil_lol:To teoretycznie byłoby dla wszystkich chyba zrozumiałe:crazyeye:. A jeżeli nie to ja poprosze angielski.:mad:



ayshe - 18-04-2006 19:03
jeszcze jeden
"all the wonderful dog qualities of character possessed by a good shepherd dog will therefore only be brought to light when he remains in the same hands for a very long time ,preferably from puppyhood where....he shares the joys and sorrows of the family ...and our dog is completely ruined in mind and body wherever he is treated only as merchandise..."



ayshe - 18-04-2006 19:04

hihihihih a nie lepiej w jezyku którzy wszyscy znają.:evil_lol:To teoretycznie byłoby dla wszystkich chyba zrozumiałe:crazyeye:. A jeżeli nie to ja poprosze angielski.:mad: ewa-jo-ja sie nie podejmuje publicznego tlumaczenia.



BeataG - 18-04-2006 19:06
Ja mogę przetłumaczyć. Ale z NIEMIECKIEGO. :eviltong:



ayshe - 18-04-2006 19:07
"we the once more arrive at the conclusion:work is an indispensable necessity for the shepherd dog but kennel keeping will be a curse for him mentally and phisically."



Ewa-Jo - 18-04-2006 19:08

ewa-jo-ja sie nie podejmuje publicznego tlumaczenia. nie chodzi o tłumaczenie -po prostu pisz co wiesz -będzie bardziej od serca no i z komentarzami -tak lubie.



Alix - 18-04-2006 19:09
cholera chce cos wkleic a nie widze nigdzie opcji wklej jak wrzucic spory cytat?:oops::Help_2:



PsychoSzczurek - 18-04-2006 19:10
wystarczy ctrl + v;)



ayshe - 18-04-2006 19:10
chcialam zamiescic pare cytatow[ksiega gruba jest] zeby ojciec rasy nie byl traktowany jak czlek z zamierzchych czasow nie majacy pojecia o psach albo jakis pruski barbarzynca:cool1: .
horand byl uzywany bardzo szeroko do krycia suk,rowniez swoich corek.



Alix - 18-04-2006 19:23

wystarczy ctrl + v;) dzieki jakie to proste:cool1:

No to pare suchych faktow;)

Hodowlę ON /Owczarek Niemiecki/ zapoczątkowali pasterze owiec.
W ich dobytkach służbę pełniły psy o wybitnych cechach użytkowych, najbardziej przydatnych do pomocy w wypasie owiec. W różnych regionach spotykano jednak owczarki o zróżnicowanym wyglądzie. Podzielono je na odmiany środkowoniemieckie i południowoniemieckie. Różniły się wielkością, masywnością, długością tułowia, gatunkiem włosa oraz sposobem noszenia uszu.
Od połowy XIX wieku w Europie wraz z rozwojem miast, rozwija się ruch kynologiczny. Powstają pierwsze związki, zakładane przez miłośników owczarków. Hodowla przestaje być domeną jedynie pasterzy.
16 grudnia 1891r. powstaje związek o nazwie "PHYLAX", założony przez rotmistrza RIECHELMANN’A, hrabiego HAHN i malarza zwierząt D. BECKMANN’A. Związek miał na celu popieranie hodowli psów owczarskich, ale nie tylko jako psów pasterskich lecz przede wszystkim psów służbowych. Podstawową bazą hodowlaną stał się owczarek z TURYNGII, w kolorze szarym /wilczastym/ ze stojącymi uszami, nieduży, przysadzisty, wykorzystywany dla potrzeb wojska i policji.
W Niemczech co raz więcej uznania zdobywa hodowla von Sparwasser. W 1895 roku rodzą się psy LUCHS i HEKTOR Sparwasser. Luchas pozostaje w kojcu hodowców, a Hektor zostaje sprzedany przypadkowemu nabywcy i jako Hektor v. Linksrhein po wielu perypetiach trafia na hodowlę von der Krone. Pies ten kryje wiele suk, przekazując pożądane w owym czasie cechy swemu potomstwu. Hodowla roośnie w siłę i cieszy się co raz większa popularnością.
3 kwietnia hodowca wraz z Hektorem gościł na wystawie psów w Karlsruhe. Na tej samej wystawie znaleźli się rotmistrz Max von STEPHANITZ - miłośnik i teoretyk owczarków i jago przyjaciel Artur MAYER. Ich uwagę zwraca Hektor jako pies będący ucieleśnieniem zalet i cech przez nich pożądanych, psem który może stać się protoplastom przyszłej rasy. Spotkanie to staje się inspiracją do założenia nowego związku.

22 września 1899r. dochodzi do rejestracji VEREIN FĂśR DEUTSCHE SCHÄFERHUNDE /w skrócie SV/ [STOWARZYSZENIE dla OWCZARKÓW NIEMIECKICH], którego założycielami byli MAX von STEPHANITZ oraz ARTHUR MEYER.
Za sprawą ich działalności wprowadzono:
- założenie księgi rodowodowej, w której pod kolejnymi numerami zaczęto rejestrować psy i suki zapisujące się do SV członków.
Pod nr.1 zarejestrowano HEKTORA jako trzyletniego samca, któremu von Stephanitz zmienił imię na HORAND v. Grafrath.
Pod nr.2 zarejestrowana została suka kupiona przez v.
Stephanitza z hodowli v.d.Krone - MARI v. Grafrath.
- organizację licznych wystaw owczarków niemieckich z
których na jednej "GŁÓWNEJ" wybierano ZWYCIĘZCĘ w danym roku. Wystawy umożliwiały ocenę całej czołówki rasy, a jednocześnie hodowcy mogli skonfrontować swoje osiągnięcia, postępował wartki przepływ informacji i wymiana doświadczeń hodowlanych. Efektem było wyrównanie pogłowia psów i stały postęp w hodowli (tak jest do dzisiaj)
- obowiązek uzyskiwania licencji hodowlanych oraz obowiązek legitymowania się świadectwem wyszkolenia dla psów i suk,
- opracowano wzorzec owczarka niemieckiego wg. propozycji A.MEYERA i v. STEPHANITZA.
- rozpoczęto planową hodowle owczarka niemieckiego.

Rok 1991 (23-24 marca) – ostateczne dopracowanie, weryfikacja i uzupełnienie wzorca, który obowiązuje do dzisiaj.
Rok 1902 - początek wydawania czasopisma SV-Zeitung, które do dzisiaj jest podstawowym źródłem informacji dla wszystkich członków SV.

http://img370.imageshack.us/img370/9277/hektor4di.gif

LUCHAS v. Sparwasser

http://img481.imageshack.us/img481/1...torhist5qq.gif

HEKTOR v. Sparwasser
(HORAND v. Grafrath)



Pyros-Aga - 18-04-2006 19:41
http://www.dogstuff.info/gsd_history.html

http://www.dogstuff.info/working_or_..._pedigree.html

To zdanie mi sie wyjątkowo spodobało: A pleasing appearance is desirable, but it can NOT put the dog’s working ability into question!

http://www.nsgsdc.com/breedhistory.shtml

przepraszam ze tylko po angielsku ale tylko tym językiem sie posługuję

Muszę przyznać ze Stephanitz mówił jednym zdaniem rzeczy które sie zapamiętuje:
The efficiency for work must count for more with the Shepherd Dog breeder than the honors of the show ring.

The breeding of Shepherd Dogs is the breeding of Working Dogs, and this must always be the aim, or we shall cease to produce Shepherd Dogs.

The German Shepherd Dog is not best in anything, but second best at everything!

We cannot tell from the exterior what value a dog has for breeding purposes, either from his expression, his body-build, or from his achievements.

The Rittmeister
Max von Stephanitz
1864-1936

Jestem pod wrazeniem!!!



asher - 18-04-2006 20:30

przepraszam ze tylko po angielsku ale tylko tym językiem sie posługuję Nooo, polskim też chyba nieźle :eviltong: ;)



ayshe - 18-04-2006 22:21
asher-wiemy dobrze wszyscy ze tlumaczenie nie oddaje tekstu zrodlowego.angielskim posluguje sie wiekszosc osob.niemieckim mniej.tak wiec dawanie tekstow angielskich jest wystarczajace.zapraszam do tlumaczenia;) .aga-stephanitz nie bez kozery jest nazywany ojcem rasy.jego spisane mysli tworza prawdziwy obeaz onka-casem wyraza zdaniem cos czego sama nie potrafilabym okreslic,sprecyzowac w rasie.po przeczytaniu stephanitza ........to tak jak w ukladance-wszystko wskakuje na miejsce.pozwolil mi patrzec na onki nie w moj wlasny,bezsprzecznie mniej doswiadczony sposob tylko wyjasniajac mi nature onka-dlaczego jest tak a nie inaczej.mysl stephanitza zyje nadal w psach.opis Horanda jego piora[tak znany i czesto cytowany]to opis kazdego normalnego onka nadal.mial ogromna intuicje hodowlana-przyklad klodo boxberga jako va1 na przekor modzie i presji.



ayshe - 18-04-2006 22:44
Horand Grafrath
"Horand embodied for the enthusiasts of that time the fullfilment of their fondest dreams..........His character was on a par with his exterior qualities; marvelous in his obedient fidelity to his master and above all else ,the straightforward of a gentelman with a boundless zest for living. Although untrained in puppy hood ,nevertheless obedient to the slightes nod when at this master's side,but when left to himself,the maddest rascal ,the wildest ruffian and incorrigible provoker of strife .never idle ,always on the go;well disposed to harmless people but no cringer mad about children and always in love.what could not have been the accomplishments of such a dog if we ,at that timehad only had military or police service traininig/his faults were the failings of his upbringing,never of his stock.he suffered from a superfluity or unemployed energy for he was in Heaven when someone was occupied with him and was then the most tractable of dog."



ayshe - 19-04-2006 07:14
http://img116.imageshack.us/img116/2851/h4qd.jpg
horand grafrath,lezy,sz1 i mari grafrath sz2.pierwsze owczarki niemieckie zarejestrowane w Niemczech.
z ciekawostek wymienie ze rtm.stephanitz skonczyl weterynarie w Berlinie.
onki jako pierwsze w 1971 roku zaczely byc obowiazkowo tatuowane,w prawym uchu.w 1968 roku sv wprowadzilo program przeswietlen na HD-rowniez jako pierwsi.juz Stephanitz wprowadzil nakaz wyszkolenia onkow jako kwalifikacji hodowlanej-SCHH lub HGH-oba uprawniaja do hodowli do tej pory[o czym niektorzy nie wiedza ze HGH nadal jest rownoprawne z schh.



ayshe - 19-04-2006 10:06
alix pisala o niebezpieczenstwach.pierwsze pojawilo sie za czasow stephanitza-modne zaczely byc dlugonogie wpisane w kwadrat,zwiewne,bez pietna plci bardzo duze psy.stephanitz na bszs w 1925 roku takim psom powiedzial nie.wybral psa na owe czasy rewolucyjnego w budowie.mniejszego niz te "zyrafy",skatowanego klodo boxberg jako va1.sprowadzil onki na droge ktora podazaja do dzisiaj dzieki naciskowi sv na uzytkowosc i podporzadkowanie jej budowy.calkiem niedawno grozilo rasie drugie niebezpieczenstwo-zaczely byc modne psy z mocno "wygarbionymi"grzbietami,bez plynnej linni grzbietu,z bardzo dlugimi podudziami.av znowu wybierajac grupe va powiedzialo takim psom nie.
chcialam dodac ze grupa va to kierunek hodowli wybrany przez prezydenta sv.sa to psy stanowiace wyznacznik i w liniach i w budowie dla hodowcow.ale nikt nie bedzie zmuszal hodowcy w koziej wolce;) do pojscia ta droga.a przydaloby sie czasami:angryy: .niemcy patrza sie na co poniektore pomysly z przymruzeniem oka["no coz najwyzej i tak ustawia sie w kolejce po psy od nas:lol: :eviltong: "].



ayshe - 19-04-2006 10:33
preferowany typ onka.
VA5,bszs05-ulm anda ben harten
http://img156.imageshack.us/img156/8148/anta6mr.jpg
na rownych prawach testy na wystawie zdaja eksteriery
http://img100.imageshack.us/img100/4851/t4wt.jpg
http://img110.imageshack.us/img110/5869/t17sz.jpg
http://img100.imageshack.us/img100/9709/t28zf.jpg
i uzytki
http://img84.imageshack.us/img84/381/chery5gt.jpg
wystawiane tak samo.eksteriery i uzytki.
http://img100.imageshack.us/img100/8096/da1nn.jpg
v139 danny lesimo
ocena grup potomkow-bardzo wazny elemeny pokazujacy sile genetyczna psa-bez grupy o pietnie ojca nie ma mowy o va i wysokiej lokacie
http://img100.imageshack.us/img100/673/yasko4fh.jpg
wspaniala grupa prowadzona przez ojca-yasko farbenspiel
grupa do oceny
http://img100.imageshack.us/img100/6646/nach6jh.jpg
wszystkie zdjecia sa wlasnoscia Uwe i przez niego zostaly mi udostepnione.;)



asher - 19-04-2006 10:48
Ayshe, a rozwiniesz te tajemnicze skróty? va, sa, sz... I tak dalej... :oops:



ayshe - 19-04-2006 12:01
sa to literowka:oops: .stukam jednym paluchem:roll: :comp26: .va-doskonaly wybrany,grupa badz pies wybierany od 1 bszs ,sz-to samo co pkr.nr.rodowodu



asher - 19-04-2006 12:05
A napsizesz całe nazwy po niemiecku? :modla:



ayshe - 19-04-2006 12:12
wiecej zdjec z bszs w ulm na stronie:
www.deutsche -schaeferhunde-lg-thueringen.de/foto/BSZSulm05



ayshe - 19-04-2006 12:34
chcialam przypomniec ze na polskiej stronie Klubu owczarka niemieckiego znajduje sie b.dobrze opracowana historia rasy.asher-va to vorzuglich auslese.
strona kon- www.owczarek-niemiecki.com -sa tam rowniez informacje o zaostrzeniach hodowlanych w ramach dorownywania do wymogow sv-dna,hd i ed.mysle ze artykul o pchodzeniu onka rozjasni kwestie donkow ,bialych psow i innego typu pozostalosci w genotypie wspolczesnego onka;)



ayshe - 19-04-2006 12:47
i dla niemieckojezycznych jeszcze jeden adresik -zrodlowy ze tak powiem:roll:
www.schaeferhunde.de. :loveu:



asher - 19-04-2006 16:01

i dla niemieckojezycznych jeszcze jeden adresik -zrodlowy ze tak powiem:roll:
www.schaeferhunde.de. :loveu:
Znam ten adresik, znam. Ale tyle mojego, że sobie obrazki pooglądam :placz: Kurcze, duża, prężna organizacja, czemu nie mają anglojęzycznej wersji strony? :roll: :mad:



ayshe - 19-04-2006 16:07
asher-no nie maja.nie dziwne:roll: -taki sobie "patriotyczny"gest.wiesz majac monopol na najlepsze onki moga sobie pozwolic na brak tlumacenia-no w koncu komu zalezy he?:lol: .to takie niemieckie....:razz: :cool1:



asher - 19-04-2006 16:09
Nie wiem, czy to niemieckie, czy nie... Ale jednak angielski jest już własciwie językiem "międzynarodowym" i miłoby było, gdyby nie tylko niemieckojęzyczni ludzie mogli sobie o onkach poczytać :sad:



axel$ - 19-04-2006 18:40

Nie wiem, czy to niemieckie, czy nie... Ale jednak angielski jest już własciwie językiem "międzynarodowym" i miłoby było, gdyby nie tylko niemieckojęzyczni ludzie mogli sobie o onkach poczytać :sad: Niestety jak dotychczas nie udało mi się spotkać Niemca,który chętnie rozmawiałby po angielsku pomimo dobrej znajomości tego języka.:angryy::evil_lol:Cenią sobie swój język a angielskim posługują się kiedy muszą:mad:



asher - 19-04-2006 18:46

Niestety jak dotychczas nie udało mi się spotkać Niemca,który chętnie rozmawiałby po angielsku pomimo dobrej znajomości tego języka.:angryy::evil_lol:Cenią sobie swój język a angielskim posługują się kiedy muszą:mad: No nie żartuj :-o Ja byłam w Niemczech przez trzy miesiące i posługiwałam się właściwie TYLKO angielskim! Nikt nie miał oporów, żeby ze mną po angielsku gadać, czy to był kierowca autobusu, czy sprzedawca na pchlim targu, czy babka w okienku miejskiego urzędu, czy policjant... Serio! Byłam bardzo mile zaskoczona, a nawet narzekałam, że przez to się niemieckiego nie uczę - bo nie muszę, skoro idzie sie wszędzie po angielsku dogadać :lol:
Za to prawie nigdzie nie mogłam się po angielsku dogadać we Francji. Nie wiem, jak teraz, ale parę lat temu nawet w Luwrze były tylko francuskie napisy :roll:



ayshe - 19-04-2006 21:57
asher-gdzies ty takich niemcow spotkala?:evil_lol: ."moi"nie dogadaja sie po angielsku na pewno.ciule tylko szprechaja:roll: :mad: :lol:



asher - 20-04-2006 00:34
W Dusseldorfie :cool3: Serio, wszyscy po angielsku ze mną rozmawiali, oczywiście, jesli umieli, ale umieli prawie wszyscy ;)
Za to po niemiecku to oni mówią tak, że chyba nawet Niemcy z innych części kraju ich nie rozumieją :-o Maskara, jakoś tak gardłowo, jakby ciągle katar mieli i chrypkę na dodatek, i jakby im się gęby otwierać nie chciało! :mdleje:



ayshe - 20-04-2006 06:55
bylam w dusseldorfie 2 razy na onkarskich imprezach tj bszs:cool3: .ale miasta to jak nie widzialam.tylko camping i wystawe:evil_lol: .warto wiedziec.w dusseldorfie umiom po angielsku:razz:



ayshe - 20-04-2006 07:19
chcialabym sie was spytac co decyduje o tym ze macie /mieliscie onki?ja pierwszego onka mialam przez przypadek.trafila do mnie suka po postrzale.miala prawie niesprawna lewa tylna noge.opinia o onkowej psychice jest taka ze to psy roboty,bez wlasnej osobowosci.do tego histeryczne dziamgoty.jak pracuje wam sie z onkiem?nie chodzi mi o opis waszego psa.tylko o to co wg was rozni onka od innych psow.



Żmija - 20-04-2006 08:08
Ja napiszę z obserwacji, nie z autopsji, choc pewnie z czasem jak warunki mieszkaniowe pozwolą, to zaadoptuję jakieś On-kowe psie serducho.
Opinia obiegowa o ON-kach jest taka, jak napisałaś, ale wynika z nieznajomości ON-ków. Ja sama kilka takich psow widziałam- ale one były zazwyczaj zgaszone, nie uczone pozytywnie - made in police. Jak dla mnie On-ki są świetnym barometrem wlaściciela, kocham je za to, że zawsze mają siłę, energię i chęć. Jednocześnie są bardzo wymagające i niewielu włascicieli ON-ków powinno je mieć. One poświęcają się całe i wydaje mi się, że chcą od człowieka takiego samego nastawienia. Niestety , niektóre wychodzą 3 razy dziennie na siku i dostają jobla. Przykro mi na takie bidy patrzeć, bo je energia rozwala.:-(



Mokka - 20-04-2006 08:31

W Dusseldorfie :cool3: Serio, wszyscy po angielsku ze mną rozmawiali, oczywiście, jesli umieli, ale umieli prawie wszyscy ;) A ja w Monachium i w Stuttgarcie :lol: . Ja też po niemieckiemu ani-ani, ale do Niemiec zawsze jadę w ciemno. Po angielsku można się spokojnie dogadać wszędzie. Zero problemów :lol: .


Za to prawie nigdzie nie mogłam się po angielsku dogadać we Francji. Ja tysz :evil_lol: . Nawet mi w banku nie chcieli pieniędzy wymienić. Jak zagadałam po angielsku, to facet powiedział, że nie rozumie, a potem zamknął okienko i poszedł sobie :cool3: .



Szira/Gosia - 20-04-2006 10:20

chcialabym sie was spytac co decyduje o tym ze macie /mieliscie onki? No to teraz ja napiszę esej interpretacyjny, chociaż Tobie Beata już chyba mówiłam!
Wszystko zaczęło sie przez mojego tatę, który jako dziecko miał ONka i od tamtej pory właśnie o takim psie marzył. Jak miałam 4 lata i już mieszkaliśmy w nowym mieszkaniu to pojechaliśmy na giełdę po pierwszego w moim życiu psa. Był to właśnie ONek sunia, najpiękniejsze stworzenie na świecie:loveu: kupiliśmy psa chorego i długo walczyliśmy o jej życie, ale udało się. Niestety tata pomimo dużych starań nie dawał sibie rady z psem (nie miał czasu) a ja byłam za mała. Następnym problemem było to że pies ten strasznie lubił uciekać. No i jak to często bywa poddaliśmy się i oddaliśmy po niecałym roku sunię do domu w którym miało być jej lepiej:-(
Tak ja to pamiętam, ale to są tylko wspomnienia czterolatki:loveu:
Następnym moim psem był jamnik, który mieszkał u nas przez 12 lat.
Rok po jej śmierci uprosiłam rodziców (po wielu próbach) abyśmy kupili psa. No i zaczęło się zastanawianie jaka ma być to rasa. Kupiłam ksiażkę i szukałam. Miał być golden, labek ale jak zobaczyłam ile tego biega po polach mokotowskich to zrezygnowałam. Później miał być belg, ale był za drogi, zresztą już wtedy jak tat patrzył na zdjęcie OB to na następnej stronie był ONek, no i zdecydowaliśmy że to bedzie właśnie ONek:loveu:


opinia o onkowej psychice jest taka ze to psy roboty,bez wlasnej osobowosci.do tego histeryczne dziamgoty. Nie zgodzę się z tym nigdy.:shake: Fakt, że ten psiak uwielbia pracować z człowiekiem i wykonywać jego polecenia nie oznacza wcale że to jest psi robot:shake: Histeria pokazuje się u tych psów wtedy, gdy człowiek który nie ma wogóle czasu kupuje sobie takiego psiaka, na kanapę:shake: a tak nie można:shake: To tak jakby człowiek od zawsze mieszkający na morzu nagle miał zamieszkać w wielkim mieście i być szczęśliwym:shake: zapewniam, że i on wpdnie w histerię, tylko zamiast dziamgać to będzie wrzeszczał na wszystkich:eviltong:


jak pracuje wam sie z onkiem?nie chodzi mi o opis waszego psa.tylko o to co wg was rozni onka od innych psow. Jest mi trudno powiedzieć jak pracuje mi się z ONkami bo jak narazie mam jednego.:razz: Co mi się w tej rasie podoba to to, że jak nawet zwalę jakąś komendę to nie powoduje to, że pies ten już nigdy nie bedzie chciał tego robić, tylko patrzy się na mnie tymi słodkimi oczami, jakby się pytała "chyba nie tak powinna brzmieć ta komenda":shake: :razz: Czasami potrafi mnie tak wkurzyć, że chętnie bym ją zabiła, ale nawet krzyki i dostanie smyczą nie powoduje, że pies się mnie boi:loveu:

Na koniec chcę jeszcze powiedzieć, że kocham ONki również za ich wygląd:loveu: mogłabym się na nie patrzyć godzinami. Jak biegają i się bawią, i nawet jak żują tą głupią piłkę:eviltong: Dla mnie właśnie tak powinien wyglądać pies:loveu: :loveu: :loveu: No i lubię z nimi pracować! Chociaż czasami wygląda jakbym miała dosyć:eviltong:



Alix - 20-04-2006 11:11

chcialabym sie was spytac co decyduje o tym ze macie /mieliscie onki?ja pierwszego onka mialam przez przypadek.trafila do mnie suka po postrzale.miala prawie niesprawna lewa tylna noge.opinia o onkowej psychice jest taka ze to psy roboty,bez wlasnej osobowosci.do tego histeryczne dziamgoty.jak pracuje wam sie z onkiem?nie chodzi mi o opis waszego psa.tylko o to co wg was rozni onka od innych psow. ja cale zycie marzylam o owczarku niemieckim, nie ma dla mnie piekniejszego psa!:loveu: Wiele slyszalam o tym ze sa madre bezgranicznie oddane no i w ogole dla mnie to ideal psa.:eviltong: Gdy bylam dzieckierm ciagle meczylam rodzinke o owczarka ale niestety w domu zawsze pojawilay sie jamniki:cool1: Teraz sobie mysle ze dobrze sie stalo bo wedlug mnie do owczarka niemieckiego trzeba dorosnac. Jest to pies ktorym trzeba sie zajac nie mozna zaostawic samego sobie, pracoholik ktory wymaga wiele pracy i uwagi. Rok po tym jak wyprowadzilam sie od rodzicow postanowilam spelnic swoje marzenie i tym sposobem w moim domu pojawil sie Barosz:cool1: Okazalo sie ze nie do konca zdawalam sobie sprawe z odpowiedzialnosci jaka spada na posiadacze tej wspanialej rasy:p Oczywiscie psy sa madre ale swoja inteligencje moga wykorzystac w malo przyjemny dla nas sposob jesli nie bedziemy psiaka odpowiednio "prowadzic" ja przy Baroszu tak naprawde ciagle sie ucze, jak obcowac z tymi psami, to tez dla mnie zyciowa lekcja pokory:cool1: Popelenilam wiele bledow jeszcze wiecej pewnie popelnie. jednak nigdy nie zalowalam swojej decyzji i pomimo wielu porazek nie zniechecam sie i wierze ze wreszcie zrozumiemy sie z Baroszem do konca i bezgranicznie sobie zaufamy. Bo zycia i obcowania z owczarkiem niemieckim trzeba sie troche nauczyc. Jest to pies przekochany i madry (nawet moj Baroszek:loveu:) ale niendajacy sie dla ludzi ktorzy chca miec tego psa tylko dla wygladu. Zycie z tym psem to ciagla praca ale to bardzo mi sie w nich podoba:loveu:



Alix - 20-04-2006 11:30
Tez wielokrotnie spotkalam sie z opinia (glownie weterynarzy) ze owczarki niemieckie sa histeryczne itp. A mi sie po prostu wydaje ze duzo jest teraz takich owczarkow niemieckich nie dlatego ze maja to w genach tylko dlatego ze ich wlasciciele z nimi nie pracuja, nie zapewniaja im odpowiedniej ilosci ruchu itd. Barosz fakt jest napodbudliwy ale uwazam ze wiekszosc jego niepozadanych zachowac wynika nie z tego ze to owczarek(:mad:) a dlatego ze pozno zabralam sie za prace z nim, nie umialam odpowiednio go prowadzic i sobie po prostu nie radzilam (nie radze:p) "szkolilam" go na wlasna reke ale to wciaz bylo za malo i do tego najprawdopodobniej wysylalam mu nieczytelne komunikaty. Poza tym jak patrze na cytat w podpisie Ayshe dociera do mnie po kim Barosz to ma:diabloti:
Owczarki niemieckie to nie roboty:mad: kazdy ma swoj charakter, osobowosc, temperament (np Barosz kochajacych wszystkich nerwus :evil_lol:) jak patrze na nasza grupe onkowa to kazdy z nich jest zupelnie inny, wymaga troche innego podejscia, ma inne potrzeby itd;)
Owczarki niemieckie sa wspaniale bo sa to psy kochajace wspolprace z czlowiekiem i wlasnie dlatego ze wymagaja tak duzo naszej pracy i uwagi sa takie wyjatkowe:loveu:
Baroniu zasnal na parapecie.... ide go wytarmosic:loveu:



ayshe - 20-04-2006 13:03

A ja w Monachium i w Stuttgarcie :lol: . Ja też po niemieckiemu ani-ani, ale do Niemiec zawsze jadę w ciemno. Po angielsku można się spokojnie dogadać wszędzie. Zero problemów :lol: .

Ja tysz :evil_lol: . Nawet mi w banku nie chcieli pieniędzy wymienić. Jak zagadałam po angielsku, to facet powiedział, że nie rozumie, a potem zamknął okienko i poszedł sobie :cool3: .
jesoo czyli tylko onkarze niemcy nie mowia po angielsku?:-o .no dobra.wpadlam na pomysl :ja mowie po niemiecku.to oni sie nie wychylaja:eviltong: .



ayshe - 20-04-2006 13:18
nareszcie ktos pisze o onkach a nie o tym jakie sa glupie i beznadziejne:angryy: .dzieki dziewczyny.onki oczywiscie maja wady-jak kazda rasa owczarek niemiecki tez jest "niewolnikiem"swoich genow,wieloletniej pracy hodowlanej.jak sie zastanowie to nie wiem za co kocham onki.wiecie moze ze ja sie na onki "nawrocilam"z rottkow.:roll: .a wlasciwie nawrocila mnie moja onkowa pierwsza sunia:loveu: .byla tak inna od moich rotties ze nie moglam pozniej zrozumiec[teraz tyz nie moge]jak ja wytrzymalam z tymi fajnymi ale troszke"cielakowatymi"rottami:cool1: .nadal oczywiscie lubie rottweilery,mam do nich sentyment tak jak do dobermanow[wychowalam sie przy wspanialym przedstawicielu tej rasy].onki...........hmmmmmm........to psy ktore czuje przez skore.pewnie ma tak kazdy ktory znalazl "swoja"rase.wspaniale uczucie.wszystko co robia jest tak czytelne,spojrzenia,ruchy,gesty.sa jak otwarta ksiega.to nie to samo co pies innej rasy-tez widac wszystko ale........zawsze bede pelna podziwu ze czlowiek stworzyl takie psy.:loveu: .psy z ktorymi ma sie taka wiez.ktore czytaja w myslach:p .wiedza co chce i jaki mam dzis nastroj.to prawda co zmija napisala.onek odbiera wszystko jak.........szumonamiernik w u-boocie:razz: :lol: .nie wiem dlaczego mi tak odwalilo na punkcie tychpsow.ale wiem ze poznanie kolejnego onka to dla mnie zawsze przyjemnosc wspolpracy,obserwacji,odkrycie kolejnej onkowej osobowosci.niezaprzeczalnie MAM *******ca:oops: .



Ewa-Jo - 20-04-2006 13:32

chcialabym sie was spytac co decyduje o tym ze macie /mieliscie onki?ja pierwszego onka mialam przez przypadek.trafila do mnie suka po postrzale.miala prawie niesprawna lewa tylna noge.opinia o onkowej psychice jest taka ze to psy roboty,bez wlasnej osobowosci.do tego histeryczne dziamgoty.jak pracuje wam sie z onkiem?nie chodzi mi o opis waszego psa.tylko o to co wg was rozni onka od innych psow. Zawsze od chwili jak stanęłam na nogi pchałam się do duzych psów i z tego co mi opowiadali ciężko mnie było zatrzymać. Przyjaciele rodziców mieli pięknego ON-ka ,którego z braku dzieci uważali za ukochanego synka. Jak miałam 5 lat wpakowałam sie na tapczan za psem gdzie spał przyszywany wujek -psiak pilnując pana ugryzł mnie w twarz. Dosyć długo nosiłam ślady na wargach ale śladu na psychice nie było, nadal pchałam się do wszystkich psów. Moja mama w czasie wojny nabrała awersji dużej do ON-kow i pies w domu prosze bardzo ale nie owczarek. To przypuszczalnie pogłębiło chęc posiadania onka. Dla mnie nie ma nic bardziej harmonijnego i pięknego niż biegnący onek -po prostu płynie w powietrzu. Moge godzinami patrzeć jak onki się bawią ,przekomarzają ,strzelają w powietrzu zębami. Z poprzednimi onkami pracowało mi się idealnie -tego nie można było nazwać pracą -to była zabawa ogromna radocha i przyjemność. Jak dostawałam zadanie nauczenia Josia jakiegoś zachowania to świetnie się oboje bawiliśmy przy nauce.Nie było rzzeczy ,której by się nie nauczyły.I do tego uczyły się błyskawicznie.Zaden nie był histeryczny .Pokutuje pojęcie o tym że onki są histeryczne -często sie z tym twierdzeniem spotykam.Nie wiem czy z psem innej rasy można złąpać taki kontakt jak z onkiem. I cały czas mam nadzieje że uda mi się dotrzeć do Josha przerwać tą jego otoczkę ,której Żmija cały czas nie widzi ,a którą ja czuje.



ayshe - 20-04-2006 13:52
na razie ta'bariere'widze u wszystkich onkow.uda wam sie na pewno.onki sa bardzo plastyczne.jednak josh nie bedzie taki otworzony jak twoje poprzednie psy.troszke tego oczekujesz ale tak nie bedzie.odwalilas kawal dobrej roboty od czasu gdy zobaczylam cie z joshem pierwszy raz.ja jestem dumna z shado i grando ze 9 i 8 letni pies tak pieknie wchodza w interakcje ze stadem.oba te psy nie mialy dobrze w zyciu.grando tez nie mimo ze do bidy shado nie smiem tego co on przeszedl porownywac.zawsze mial doskonala opieke,szkolenia,wystawy[lacznie z bszs]ale........nigdy nie mial stada.czegos pewnego w swoim zyciu.przerzucany zawodzil kolejne wielkie aspiracje.w koncu trafil do mnie.to taki przylep.ulubiony pies jorgena.pies bez wlasnego zdania bo nigdy "stado"nie dawalo mu przestrzeni na oddech.tak prowadzony onek jest robotem.shado byl taki sam.karaj mnie rob co chcesz....nagradzaj,nic mnie to nie obchodzi.jestem mily.tylko to.poglaszcz mnie,rzuc cos.bez otwierania sie bez blysku,spojrzenia,checi wspolpracy.i serce mi sie rozwala jak pomysle o tych 10 dniach u glonkow.to lepiej niz kojec i jestem glonkom bardzo wdzieczna za ta pomoc......ale tam gdzies mam taki lek zeby nie wrocil shado tamten,nie "rozmawiajacy"ze mna tylko obecny cialem ....:-(



Szira/Gosia - 20-04-2006 14:01
Ja to narazie muszę siebie przestawić:mad: bo mnie strasznie szybko meczy praca luzem z Szirką:oops: przez pierwsze 10 min. jest super pies patrzy sie na mnie, widać, że chce ze mna pracować, ale po chwili gaśnie a ja razem z nią:-( dlatego zawsze chciałam zobaczyć jak pracują z ONkami profesjonaliśi i dlatego próbowałam sie wcisnąć do Beaty na tresurę z Jej psami. :razz: Bo ja to lubię w praktyce zobaczyc jak powinno się pracować z ONkiem, tak na żywo:razz:



ayshe - 20-04-2006 14:05
no ja to profesjonalistaa nie jestem ale...........pokazywalam ci prace luzem z chita.ona to akurat robi genialnie.a ty swoje ze nie wiesz :mad: uo mamuniu:mad: .shado juz tez moze wejsc na taki tryb czekania na sygnaly przewodnika w skupieniu.szira umie na krotkie sety sie skupiac ale i tak lepiej niz jak lazila taka wyautowana.przypomnij sobie jak nie moglyscie sie dogdac na poczatku:roll: :razz:.pamietaj ze najtrudniej jest NAM sie przestawic szeptac do psa komende z 20 metrow albo prowadzic psa na wskazanie.



Szira/Gosia - 20-04-2006 14:11

no ja to profesjonalistaa nie jestem ale...........pokazywalam ci prace luzem z chita.ona to akurat robi genialnie.a ty swoje ze nie wiesz :mad: uo mamuniu:mad: . Bo ja to musze tak kilka razy to zobaczyć:eviltong: widzę zmiany, trochę się ożywia a ja razem z nią:evil_lol: teraz to ja czakam z utęsknieniem na rękaw.

:placz: :placz: :placz: Treser nie chce mi pokazać piesków swoich kojcowych:placz: :placz: :placz:

Dla mnie profesjonalistą jesteś:lol: nie bądź taka skromna:evil_lol:



ayshe - 20-04-2006 14:22
gosia to nie takze nie chce.ja bardzo rygorystycznie przestrzegam pewnych zasad.poza tym psy pracuja.potem maja dzieciaki-my pelne rece roboty.nie chce miec wycieczek i ogladania bo przeciez to sa normalne onki.co tu ogladac?wszystkie osoby zajmujace sie ze mna hodowla pracuja z psami praktycznie caly dzien.babcie tez przeca musza cos robic bo inacej bede miala wykopane okopy dookola domu i napakowane onki.nie chce wycieczek na bemowo bo kojce przed miotami sa teraz odkazane i malowane.potem beda szczenieta-to juz wogole obled sie zacznie.i ot cala prawda.:p



ayshe - 20-04-2006 14:23
nie jestem profesjonalista tylko rzemieslnikiem:cool1: .i nie mam ochoty ani aspiracji stac sie profesjonalista.:cool3: :lol:



ayshe - 20-04-2006 14:27
masz na szkoleniu moje psy.nie gorsze i nie lepsze od tych w hodowli.chita-topowe pochodzenie uzytka,suka zrobila BH,FH i HGH i to nie bynajmniej na dostateczna:roll: .w tym roku bedziemy podchodzic do FH2 i RH.bedzie robila egzamin psa na plastik.potem czeka nas schh.shado w tym roku podejdzie do 3 egzaminow:BH,FH i schh.to sa fakty.ja nie mam zlotych psow na kojcach.te moje kanapowe w niczym im nie ustepuja.



ayshe - 20-04-2006 14:41
wracajac do tematu.......chcialabym was prosic o opisanie wszych oczekiwan na co hodowcy onka powinni zwracac uwage.i nie pisze tutaj o rzeczach oczywistych takich jak hd,ed,dna,nie tylko wyszkolenie schh ale tez w innych kierunkach......czyli nie chodzi mi o wymogi dopuszczenia do hodowli[nawet jesli wezmiemy pod uwage ze np.wyszkolenie fh nie jest obowiazkowe to np.ja moge sobie tego wymagac jako moj wlasny prog ].czy jestescie za czy przeciw takiemu mieszaniu linii uzytkow i eksterierow ,czy uwazacie ze hodowla powinna isc dwutorowo czy wyrownawczo?co sadzicie o inbredzie czy mniej popularnej metodzie u onkow-hodowli liniowej?czego spodziewacie sie od hodowcy? poza standartem oczywiscie co sprawiloby wam frajde?



Agaa.a - 20-04-2006 14:42

chcialabym sie was spytac co decyduje o tym ze macie /mieliscie onki?ja pierwszego onka mialam przez przypadek.trafila do mnie suka po postrzale.miala prawie niesprawna lewa tylna noge.opinia o onkowej psychice jest taka ze to psy roboty,bez wlasnej osobowosci.do tego histeryczne dziamgoty.jak pracuje wam sie z onkiem?nie chodzi mi o opis waszego psa.tylko o to co wg was rozni onka od innych psow. No to teraz ja :D
Wprawdzie nie powiem nic nowego, ale co tam ;)
Ja ONki kocham odkąd pamiętam. Te psy zawsze mnie fascynowały i bardzo mi się podobały. Ta fascynacja pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy u nas w rodzince pojawił się pierwszy ONek. My niestety nie mięliśmy warunków na psa, ale ja mogłam się cieszyć Sabą kiedy tylko jechaliśmy do babci :) Kiedy się przeprowadziliśmy i wizja posiadania psa stała się realna, do naszego domu, nie od razu ale po pewnym czasie, trafiła Libra. Wtedy też spełniło się jedno z moich marzeń !! Kocham Librulkę najbardziej na świecie, a Ona na codzień pokazuje mi jak wspaniałymi psami są Owczarki Niemieckie. Uwielbiam patrzeć jej w kochane oczki, w których wypisana jest cała jej mądrość, obserwować ją i patrzeć jak staje się coraz mądrzejsza, wychodzić z nią na dłuuugie spacerki, na których nie powiem ćwiczymy sobie, bo wiem że ona tej pracy bardzo potrzebuje. Wprawdzie, jak wiadomo, jeszcze długa droga przed nami do doskonałości :cool3: ale wierzę, że wkońcu uda się to osiągnąć :eviltong:.
Naprawdę cudownie jest znać takich ludzi jak Wy, zakochanych w tej rasie po uszy !! Bardzo lubię zaglądać tutaj i czytać Wasze mądre wypowiedzi !! Jak wiele czlowiek jeszcze nie wie :oops: ... a ja chciałabym wiedzieć o ONkach jak najwięcej !!

Pozdrawiam.



ayshe - 20-04-2006 14:44
jak oceniacie polityke hodowlana sv?czy psy w grupie va powinny byc dopuszczane do inseminacji czy tak jak w tej chwili powinno to byc zabronione?na czym polegaja klopoty z polska hodowla ON-co jest nie tak ze mamy problemy ?



PsychoSzczurek - 20-04-2006 14:59
już nowe pytania, a ja chciałam o mojej historii z łowcarkami...Moge??(tak króciutko;) )
Zaczeło się kiedy miałam około 3 lat, tata kupił pierwszego onka, Nera. Przeżył z nami 7 latek, a ja niestety niewiele z tego pamiętam, ale zawsze we wspomnieniach był dla mnie ideałem. Dlatego też drugi pies to też musiał być onek. No i pojawił sie, ale wyszło tak, że dożył tylko 10 miechów, zachorował na to samo co pierwszy psiak. Przez chorobe, jak i przez naszą niewiedzę można powiedzieć, że przypominał takiego rozhisteryzowanego psa(miał gronkowca, niewskazane było żeby bawił się z psami,po jakimś czasi zrobił sie agresywny do psów, to nie biegał prawie wcale, o szkołach dla psów żeśmy nie słyszeli wtedy i tak to wyglądało), ale i tak dla nas był ukochanym psem, któremu nie było dane się rozwinąć.
Jako że oba psy odeszły na to samo paskudztwo, rodzice nie chcieli drugiego psa, a napewno nie onka. Bez psa mineło kilka lat. zastanawialiśmy sie nad innymi rasami, ale ja nie wyobrażam sobie innego psa, jak onka. Na szczeście rodzice sie złamali, i jest z nami Szejk.
Kocham owczarki z sentymentu, za to jak wyglądają(te brązowe skupione oczka pośród sterczących uszków, ehh), za to że zawsze są gotowe do działania, za ten ich galop, za jedyny w swoim rodzaju szczek.
Mówiąc szczerze, Szejka zaczełam doceniać od dwóch lat, kiedy to zaczeliśmy agility. Wtedy dopiero zaczęłam z nim pracować, uczyć się go i poznawać. Teraz umiem wyczytać w jego oczach co on za chwilke zrobi, i potrafie mu zaufać. Uwielbiam w nim to że wiecznie zachowuje sie jak szczeniak i że nawet gdy rozwalił łapę, to z bólem dalej ze mną współpracował(kiedyś na treningu nie zauważyłam, że zawadził o jakiś drut i głupia kazałam dalej mu skakać)
A i rozszczekany to on sie zrobił dopiero na treningach, juz myslałam ze nie da sie go nauczyć komendy głos.
Miało nie być o swoim psie, ale ja nie mam zbyt dużego doświadczenia z onkami, wiec pisze o swoim prawie onku, który mimo mojej nieumiejetności pracy z psem wyrósł na w miare:evil_lol: ludzi:loveu: A i wydaje mi sie że onki mają do wszystkiego talent.

S.



Ewa-Jo - 20-04-2006 15:07

na czym polegaja klopoty z polska hodowla ON-co jest nie tak ze mamy problemy ? Zabrzmi to bardzo nieprzyjemnie i przepraszam pasjonatów i miłośników onków,ale przez 24 lata poznawania hodowców onków moge powiedzieć że dla większości ważne są tylko pieniądze -jeżeli była kiedyś miłość do psa to znikła .Jeżeli hodowce nie interesuje co dzieje się ze szczeniakiem z jego hodowli i odprowadza suke ,która nie może mieć już dzieci do uśpienia to nie jest dla mnie człowiekiem. Jest najgorszym bydlęciem . A sama wiesz Beato ile takich ludzi jest. Nie mówie już o oszukiwaniu ludzi ,sprzedawaniu chorych zwierza -mowie tylko o stosunku do psa ,który w sumie na takiego hodowce pracuje.



Aneczka - 20-04-2006 15:11
No to teraz troszkę ja. Co mnie najbardziej urzeka w On-kach: beszczelność, skłonność do zadym, energia,kombinatorstwo a przy tym wszystkim więź i chęć pracy (no może poza jednym wyjątkiem:mad: )z człowiekiem niesamowita.
A co do SV to przedewszystkim bije pokłony za to że potrafią rozwój rasy trzymać w garści i im to wychodzi.:modla:
Teraz Inseminacja - na szybkie przemyślenie jestem przeciwko:shake:
A z tą mamuśką to niezłe :loveu:
No i zapomniałabym o polskich hodowlach- problem to ludzie i brak samokrytycyzmu



mch - 20-04-2006 15:34

Zabrzmi to bardzo nieprzyjemnie i przepraszam pasjonatów i miłośników onków,ale przez 24 lata poznawania hodowców onków moge powiedzieć że dla większości ważne są tylko pieniądze -jeżeli była kiedyś miłość do psa to znikła .Jeżeli hodowce nie interesuje co dzieje się ze szczeniakiem z jego hodowli i odprowadza suke ,która nie może mieć już dzieci do uśpienia to nie jest dla mnie człowiekiem. Jest najgorszym bydlęciem . A sama wiesz Beato ile takich ludzi jest. Nie mówie już o oszukiwaniu ludzi ,sprzedawaniu chorych zwierza -mowie tylko o stosunku do psa ,który w sumie na takiego hodowce pracuje. ja mysle ze problemem jest bieda , lub pazernosc . przykladowo pies lub suka z którym wiązali plany hodowlane nie do konca po dorosnięciu sa hipersuperextra ,no owszem minimum hodowlanki po znajomosci ,psim swedem,przypadkiem zaliczą . i takiego hodowcy X nie stac na to ,lub jest zbyt pazerny ,by odpuscic sobie rozmnazanie sredniego psa , by utrzymywac go ,zajmowac sie nim, karmic jeszcze ładnych kilka lat ,bez czerpania zysków z jego obecnosci w hodowli . po prostu wiekszosc chyba zapomniala ze kolejne pokolenia mają byc lepsze ,lepsiejsze itd. calkiem niedawno suka z ,,załatwionym" ipo1 ,testy z tego co sie orientuje tez były jakies ,,zaoczne" :angryy: zostala pokryta mysle w polskich realiach b.dobrym psem , wystarczyło wyłozyc odpowiednią kasę ,pojechac na drugi koniec Polski i juz , wlasciciel reproduktora owszem nie moze wiedziec ze papierki lekko ,,szemrane" ,ale tez i nie interesowal sie zbytnio co w tej suce godne jest przekazania , co ten miot wniesie w hodowle itd itp .



Agaa.a - 20-04-2006 15:38

Zabrzmi to bardzo nieprzyjemnie i przepraszam pasjonatów i miłośników onków,ale przez 24 lata poznawania hodowców onków moge powiedzieć że dla większości ważne są tylko pieniądze -jeżeli była kiedyś miłość do psa to znikła .Jeżeli hodowce nie interesuje co dzieje się ze szczeniakiem z jego hodowli i odprowadza suke ,która nie może mieć już dzieci do uśpienia to nie jest dla mnie człowiekiem. Jest najgorszym bydlęciem . A sama wiesz Beato ile takich ludzi jest. Nie mówie już o oszukiwaniu ludzi ,sprzedawaniu chorych zwierza -mowie tylko o stosunku do psa ,który w sumie na takiego hodowce pracuje. Ja mam 21 lat i już zdążyłam się spotkać z takim właśnie nastawieniem hodowców :( mimo tego, że z hodowcami kontakt zaczęłam nawiązywać stosunkowo niedawno ... ale jak tu wziąść hodowcę za człowieka uczciwego i KOCHAJĄCEGO PSY jeśli sparzedaje on sukę która nie może dawać już miotów ... no poprostu załamka ... ja nigdy nie kupię psa z takiej hodowli i coś mi się wydaje ( nie obrażając tych uczciwych, bo wiem że tacy są !! ) że będę musiała dłuuuugo szukać ... eh
A w niedalekiej przyszłości marzy mi się kupno DONka do własnego już domu ... HELP !!

Pozdrawiam.



Szira/Gosia - 20-04-2006 17:07

gosia to nie takze nie chce.ja bardzo rygorystycznie przestrzegam pewnych zasad.poza tym psy pracuja.potem maja dzieciaki-my pelne rece roboty.nie chce miec wycieczek i ogladania bo przeciez to sa normalne onki.co tu ogladac?wszystkie osoby zajmujace sie ze mna hodowla pracuja z psami praktycznie caly dzien.babcie tez przeca musza cos robic bo inacej bede miala wykopane okopy dookola domu i napakowane onki.nie chce wycieczek na bemowo bo kojce przed miotami sa teraz odkazane i malowane.potem beda szczenieta-to juz wogole obled sie zacznie.i ot cala prawda.:p No i zostałam skrzyczana:-( bo wiesz ja wiem ,że nigdy nie będe miała hodowli bo się do tego nie nadaję, a jak narazie zakochałam sie w ONkach i chciałabym je wszystkie zobaczyć. Rozumiem, że macie dużo pracy po prostu zazdroszczę Ci tej pracy:-(



Szira/Gosia - 20-04-2006 17:13

czego spodziewacie sie od hodowcy? poza standartem oczywiscie co sprawiloby wam frajde? Dla mnie frajdą byłoby, gdyby któregoś dnia hodowca zadzwonił do mnie i powiedział "chiałem się dowiedzieć co nieco jak tam żyje się z psem z mojej hodowli. Czy są jakieś problemy? Choroby?" itp.



Szira/Gosia - 20-04-2006 17:18

czy jestescie za czy przeciw takiemu mieszaniu linii uzytkow i eksterierow ,czy uwazacie ze hodowla powinna isc dwutorowo czy wyrownawczo?co sadzicie o inbredzie czy mniej popularnej metodzie u onkow-hodowli liniowej? Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. Chciałabym aby hodowcy eksterierów bardziej zwracali uwagę na to, że te psy mają również pracować, a nie tylko wyglądać. Wydaje mi się że mieszanie mogłoby poskutkować aby eksteriery lepiej pracowały a użytki wyglądały (ale to tylko spostrzeżenie laika w tej dziedzinie)

Co to jest hodowla liniowa:oops:



Szira/Gosia - 20-04-2006 17:22

na czym polegaja klopoty z polska hodowla ON-co jest nie tak ze mamy problemy ? Brak pieniędzy! Ludzie zakładają hodowle bo nie mają kasy:diabloti: a że jest to stosunkowo łatwe w Polse to powstaje bardzo dużo takich właśnie hodowli.
Może ja głupia jestem, ale jak w jednej hodowli mogą być ONki i labki (proste dla kasy)
Problemem polskich hodowli są skostniałe instytucje takie jak ZK czy KON. Nic nie można powiedzieć ani zadziałać tylko lizac tyłek prezesów czy innych tam na górze:mad:



ayshe - 20-04-2006 17:22
agaa.a no ja ci w donkach raczej nie pomoge-chyba ze po normalnowlosych rodzicach i nie do hodowli:diabloti: .ja sie naogladalam troszke,zostalam potraktowana jak przedmiot ktory mozna wykorzystac do przechowania psa,bez prawa glosu co do tegoz psa,ja tez zawiodlam-po smierci meza zostalam w ciezkiej sytuacji.oddalam swoje onki.wiem tylko ile mnie to kosztowalo.ze mna zostala tylko suka z kenneloza.tez popelnialam bledy,czasem zycie nioslo cos nieprzewidywalnego........czlowiek jednak sie zmienia i teraz juz nie podjelabym dawnych decyzji.lepiej jest trzymac sie na uboczu.nie rzucac ludziom w oczy.nie afiszowac swoimi psami.mam to co chcialam-swoje onki.hodowla pomaga mi miec ich tyle ile chce-tak zarabiaja na siebie.zarobily na swoje kojce.i na to zeby miec ludzi do organizowania im czasu czynnie.jesli przestanie mnie to bawic wogole-przestane hodowac.przestane zostawiac sobie cos,dokupowac,przyjmowac,powiem dosc.i zostane ze stadem malutkim juz ale zawsze-onkow.moje mozliwosci to jest 4-5 psow.wiecej nie dam rady sama.i to wystarczy.bardzo bym chciala tak sie zestarzec.przy onkach,ludziach na szkoleniuwiecej swiata mi nie potrzeba do szczescia.
ja tez jestem na nie za inseminacja.i za konsolidacja uzytkow i eksterierow.rodowodowo wcale sie tak nie roznia,uzytki beda poprawiane eksterierowo,z eksterierow powinny byc wywalone wszelki tendencje do przejaskrawionych cech budowy.
od hodowcy oczekuje zeby mnie nie zostawial samej z psem.tego zawsze chcialam.zebym mogla liczyc na spotkania w gronie onkow w swoim miescie.zebym mogla liczyc na tydzien wakacji szkoleniowych z onkami i innymi takimi jak ja.bez uprzedzen,bez zawisci hodowlanej itd.to nie hodowcy tworza onkarstwo-to tacy ludzie jak wy je tworzycie.:p



Strona 1 z 11 • Znaleźliśmy 1053 postów • 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11